PAPUA

Uwielbiam tę grę. Dlaczego? Bo jestem w niej dobra! TAK! Bardzo szybko ją opanowałam, jednak nie jestem oczywiście w stanie zapamiętać wszystkich ułożeń, ponieważ jest to po prostu niemożliwe. Ale! Zazwyczaj w niej wygrywam i dlatego jest taka super! A tak na poważnie, PAPUA od wydawnictwa Egmont, to bardzo fajna gra, w której musimy myśleć szybko, aby pokonać rywala.

Gra przeznaczona jest dla dzieci od 8 roku życia i dla 2 do 4 graczy. Jedna rozgrywka powinna zająć orientacyjnie 25 minut.

ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA I WYKONANIE

W środku znajdziecie mnóstwo elementów! 32 karty z dwustronnymi planszami zadań o dwóch poziomach trudności, kolorowe pionki, 52 kafelki mostów do układania na naszych planszach, żetony, spinner oraz kostka – tak prezentuje się środek. Pudełko jest duże, piękne i ciężkie! Do jakości wykonania nie mam absolutnie żadnych uwag. Papua bardzo mi się podoba, zarówno wizualnie jak i rozrywkowo.

JAK GRAĆ?

Zasady są bardzo proste i do zrozumienia w kilka chwil. Celem gry jest połączenie wysp kafelkami mostów i drogą startową, aby stanowiły spójną całość. Każda połączona wyspa daje zawodnikowi jeden punkt zwycięstwa, a gracz który zdobędzie wszystkie wyspy otrzymuje żeton bonusowy z dodatkowymi punktami.

Każdy z graczy bierze jedną planszę z zadaniem i obraca ją na ustalony wcześniej poziom trudności (A – łatwy i B – trudny). Jeżeli mamy już przed sobą swoje mosty (po 13 dla każdego zawodnika), jedna osoba rzuca kostką, która wskazuje drogę startową. Wszyscy jednocześnie układają swoje mosty, a gracz, który połączy całość jako pierwszy, woła „PAPUA!” i w tym momencie gra się zatrzymuje.

Gra kończy się po 8 rundach, a zwycięzcą jest osoba, która zdobyła najwięcej punktów. Gra oferuje także łatwiejszy wariant rozgrywki, szczegółowo opisanej w instrukcji. Potrzeba nam do tego spinnera z symbolami.

PODSUMOWANIE

PAPUA od wydawnictwa Egmont to świetna, lekka i przyjemna gra dla całej rodziny. My póki co gramy we dwoje, ale na chwilę obecną wystarcza nam to w zupełności. Każdy i tak układa swoją planszę, a i tak już wystarczająco dużo stresu dodaje zerkanie kątem oka na przeciwnika kiedy wydaje mi się, że ten już prawie kończy! Nic bardziej mylnego bo czasem wystarczy ułożyć jeden most źle i wszystko musimy zaczynać od nowa. Dlatego nie ma co sugerować się szybkością innych i skupić się tylko na swojej planszy z wyspami.

Jak już wspominałam Papua bardzo mi się podoba, nie tylko wizualnie, ale także grywalnie. Bardzo lubię rywalizację w grach, a kiedy dodatkowo świetnie sobie w radzę, dana pozycja plasuje się w moich ulubionych. Przecież to logiczne, prawda? :D Bardzo fajne jest to, że do wyboru mamy dwa poziomy trudności, ale przyznam szczerze, że ciągle ogrywamy poziom trudniejszy. Czasem trasy w ogóle nie sprawiają nam problemów i jesteśmy w stanie ułożyć je kilka chwil, a czasem ułożymy zaledwie jedną wyspę i nigdzie nie widzimy kolejnych możliwości.

Papua jest podchwytliwa, cwana i naprawdę nie jest to prosta gra. Jednak im więcej układamy, tym prościej jest nam się później skupić i szybciej ułożyć daną planszę z zadaniami. Na każdej z nich mamy aż cztery drogi startowe, więc czeka nas naprawdę mnóstwo układania i świetnej zabawy!

Za grę do recenzji, bardzo dziękuję wydawnictwu Egmont.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.